Sobieszewo #3 Gdańsk na wyspie

Trzeci i ostatni raz wystartowałam na Wyspie Sobieszewskiej w tym samym miejscu, w którym skończyłam drugą wyprawę. Tablica informowała, że jesteśmy w obrębie dawnej osady Świbno. W pobliżu stała kapliczka maryjna kształtem kojarząca się z latarnią morską, jak również głaz upamiętniający stulecie Przekopu Wisły (1895-1995).

Chwilę później odbiłam ku miejscu przeprawy promowej. Dostrzegłam tabliczkę, że tu kończył się Gdańsk, a nad samą wodą znalazłam miejsce pomiaru wysokości wody.

Odwiedziłam jeszcze koniec ulicy Świbnieńskiej, prowadzący w stronę rezerwatu Mewia Łacha.  Przebiegał tamtędy szlak zielony, ale odwiedzałam ten obszar przy okazji plażowego spaceru blogerów. Teraz dla czystej frajdy podeszłam nad wodę, po chwili kontemplacji zawracając jednak, by ruszyć wzdłuż Boguckiego.

Pierwszą ulicą, w którą skręciłam, naprzeciw siedziby Straży Pożarnej, była ulica Krańcowa. Nim weszłam w Rufową, po drodze natrafiłam na dorodną jabłoń i na ceglany słupek ogrodzenia, który był niewykończony od góry i wychodziły z niego dwie gałęzie.

Zajrzałam w Węgorzową, po czym dalej wędrowałam Boguckiego. Mijał mnie autobus ozdobiony polskimi flagami, ale ten fakt nie dziwił, gdyż wędrowałam 1 września. Mniej więcej na wysokości przystanku autobusowego weszłam w Wiosłową, choć nie planowałam jej przejść w całości. Po pokonaniu założonego odcinka wróciłam na Boguckiego w okolicy ciekawych szeregowych, kolorowych domków, być może tworzonych pod turystów, a przynajmniej takie było moje skojarzenie.

Po przeciwnej stronie uwagę zwracały zabudowania gospodarcze, w tym wielka drewniana szopa. Kawałek dalej mieścił się z kolei kościół. Było to Sanktuarium Św. Wojciecha Chrzciciela Gdańska. Bryła świątyni nie miała skomplikowanego kształtu, ale intrygowała osadzeniem u dołu ścian kamieni. Jeden z nich ponoć pochodził z miejsca męczeństwa świętego. Drzwi ozdobiono różnymi symbolami. Niestety były zamknięte, więc nie zajrzałam do wnętrza kościoła, ale obeszłam go wokół. Znajdował się tam m.in. grób związanego z parafią księdza. W kostce na ziemi znajdowały się ciemniejsze elementy, ułożone w herb Gdańska oraz datę: 997 rok.

W pobliżu znajdowało się kilka bocznych ulic, z czego podpisana w terenie była tylko ulica Modrzejewskiej. Niedługo dotarłam do ulicy Herberta, a po sąsiedzku mieściła się Szkoła Podstawowa nr 88. Jej patronem był jeden z moich ulubionych gdańskich naukowców – Daniel Gabriel Fahrenheit. W związku z jego dokonaniami, na ścianie umieszczono symbol termometru i tablicę pamiątkową.

Przechodząc na pasach ku ulicy Trałowej, zwróciłam uwagę na wiatę autobusową, obróconą tyłem do drogi, prawdopodobnie dla bezpieczeństwa dzieci. Gdy weszłam w Trałową, przykucnęłam, aby napić się wody i wyciągnęłam pożywne ciasteczka, by jeść je po drodze. W tym momencie, zwracając uwagę na fakt, iż posiadam mapę, zagadał do mnie pan koło sześćdziesiątki. Zapytał, czego szukam, a ja standardowo odpowiedziałam, że wędruję ulicę po ulicy, bo jestem po kursie przewodnickim. Pochwalił mój pomysł i po krótkiej wymianie zdań, pan okazał się również być absolwentem takiego kursu. Rzucił nazwiskiem kierownika, przyznając, że sam ukończył kurs ileś lat temu, w związku z czym był ciekaw, czy trafiłam jeszcze na „tego surowego historyka” [tu podał nazwisko], ale nie.

Okolica, wedle tablicy, zajmowała obszar dawnej osady Komary. Kontynuowałam wędrówkę ulicą Krylową, a idąc jeszcze dalej, natrafiłam na ulicę ppłk. Pohoreckiego.

Tymczasem w okolicy kolejnego przystanku autobusowego mieściła się osada Wieniec, gdzie znajdowały się uliczki o kwiatowych nazwach. Najpierw odwiedziłam Begoniową. Od niej odchodziły Astrowa i Frezjowa. Po przeciwnej stronie głównej drogi mieściła się Kwiatowa. Odchodziły od niej ulice Hiacyntowa i teoretycznie mjr Łupaszko, ale tamtejsze bloki dalej miały adres należący do ulicy Kwiatowej, więc nie wiedziałam w końcu, czy ta ulica istnieje. Zawracając, dopatrzyłam się tygrzyka paskowanego na drodze i postanowiłam go sfotografować.

Spacerując dalej, już za Narcyzową, pomyślałam, jak zmieniła się ta przestrzeń przez kilka lat. Przede wszystkim piesza wędrówka ulicą Turystyczną (na wcześniejszym odcinku Boguckiego) była bezpieczna. Kiedyś mogłam co najwyżej iść poboczem i zachowywać ostrożność we własnym zakresie. Zdecydowanie oceniałam tę zmianę na plus – niezależnie od tego, czy bym szła pieszo (jak teraz), czy miałabym na podorędziu rower.

Przy ulicy Żonkilowej dopatrzyłam się kota, więc zagaiłam:

– Cześć, kocie.

Jednak czworonóg nie poświęcił mi dużej uwagi i ruszył dalej swoimi ścieżkami. Zaskoczyło mnie zresztą, że i ja podążyłam inną trasą niż zakładana, bo o dziwo całą Żonkilową oznaczono jako teren prywatny, co uniemożliwiło mi także wejście w Groszkową, bo nie chciałam budzić podejrzeń wśród mieszkańców. Ale doprawdy wydało mi się to nietypowe.

Nie ominęłam natomiast Lazurowej, bo i drogowskazy przy niej były obiecujące. Mieściła się tu dawna osada Orlinki. Ubolewałam bardzo, że najbardziej intrygujący mnie obiekt – Forsterówka, związany z Forsterem, okresem II Wolnego Miasta Gdańska i II wojną światową, był właściwie niedostępny. Został ogrodzony, na płocie widniały tabliczki, że jest chroniony, a i zza płotu mało było widać, bo drzewa zasłaniały sporą część budynku. Na ile było to możliwe w zastanych warunkach, obejrzałam obiekt, po czym ruszyłam dalej.

Stał tam chociażby Zbiornik Wody Kazimierz, który miałam okazję odwiedzić wcześniej, a wizytę należało umówić wcześniej w ramach dostępnych latem terminów. Tym razem zatem podeszłam tylko ścieżką do bramy, by sfotografować go z zewnątrz.

Po powrocie na Turystyczną, zajrzałam między innymi w drugi skraj widzianej poprzednio dość nowej ulicy na Wyspie – 100-lecia Związku Harcerstwa Polskiego. Ostatnią na mojej trasie była ulica Forsycji. Następnie ruszyłam w stronę przystanku autobusowego, ale mając więcej czasu, przeszłam się do jeszcze kolejnego. Po raz kolejny w swoim życiu przeszłam całą Wyspę Sobieszewską i był to naprawdę powód do dumy 🙂

Więcej o tym projekcie poczytasz <tutaj> 🙂

Sprawdź także więcej kadrów z pierwszego, drugiego i trzeciego spaceru po Wyspie Sobieszewskiej!

2 thoughts on “Sobieszewo #3 Gdańsk na wyspie

  1. Sungrazer says:

    Widzę, że Forsterówka to kolejny obiekt w Sobieszewie, któremu warto by się lepiej przyjrzeć. Sprawdzę któregoś razu, na ile faktycznie jest niedostępny 😛

    Odpowiedz
    1. Palcem po mapie, stopą po ziemi says:

      W takim razie czekam na informację zwrotną, jeśli taka wycieczka dojdzie do skutku 😉

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *