Latem chętniej spacerujemy i podróżujemy. Spędzamy czas, rozwijając swoje hobby. Odkrywamy zarówno przestrzenie, jak i nowe aktywności. Na koniec lata postanowiłam się z Wami podzielić swoimi pięcioma odkryciami tego sezonu. Zestawienie jest oczywiście zupełnie subiektywne 🙂
1. Kolejne parki narodowe w Polsce.
Co prawda Woliński Park Narodowy odwiedziłam jeszcze w maju, ale że temat łączy się z odkryciami wakacji, to pozwoliłam sobie to połączyć. W tym roku, na otwarcie wakacji, zrobiłam sobie kilka dni wolnego i przejechałam się w rodzinne strony, by nowym okiem spojrzeć na Słowiński Park Narodowy. Znałam go dość dobrze od strony Łeby i Rąbki, ale wcześniej nie miałam okazji podjechać od strony Czołpina. Zatem tym razem byłam tu i tu. Warto było. Ostatni z parków narodowych na ten rok – Bieszczadzki, wypełnił większość mojego długiego urlopu. To była prawdziwa wyprawa, ale Bieszczady to piękne góry i chyba po raz pierwszy od razu po przebyciu górskich szlaków miałam poczucie, że chcę tam wrócić. Niektórzy stawiają sobie pytanie – morze czy góry? Widzę, że kocham jedno i drugie. Morzem mogę cieszyć się na co dzień (choć nie oszukujmy się, nie jestem tam każdego dnia). Górskie wspinaczki są dla mnie wspaniałą odskocznią. Zwiedzanie parków narodowych uświadamia mi, że natura jest moim sprzymierzeńcem i czuję się doskonale, obcując z nią. Odkrywam też, że choć wolę podróżować w towarzystwie, daję sobie też radę sama i ma to swój urok. Dodatkowym aspektem odpoczynku stało się też dla mnie bycie offline podczas zwiedzania.


Wpisy z tych podróży pojawią się na blogu w przyszłym roku.
2. Kolejne miasta wojewódzkie.
W tym roku udało mi się odwiedzić dwa skrajne województwa – zachodniopomorskie oraz podkarpackie. Nie byłam wcześniej ani w Szczecinie, ani w Rzeszowie. Póki co zapraszam na relacje na moim kanale Youtube. I nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa, jeśli chodzi o miasta wojewódzkie, które mam nadzieję zobaczyć w tym roku! 🙂


3. Rower jest spoko.
Jestem piechurem i nawet się z tym nie kryję. To moja ulubiona forma ruchu. Otworzyłam się jednak na propozycję wyprawy rowerowej (jej opis pojawił się na blogu tydzień temu) i odkryłam chociażby trójstyk Trójmiasta! Rower dostałam w zeszłym roku, przecieranie szlaków idzie mi powoli i jeszcze nie czuję się pewnie, jeżdżąc po mieście, ale stopniowo chcę dokładać sobie nowe trasy. Pojechałam chociażby przez Brzeźno do Nowego Portu, gdy musiałam tam coś załatwić. Przejazd był bardzo przyjemny i dał mi dużo satysfakcji.


4. Pleniewo.
Odwiedzałam Rudniki dwa razy. Trzy, gdyby uwzględnić, że za pierwszym razem podzieliłam obszar na dwie wycieczki. Cztery, gdyby uwzględnić zajęcia w ramach studiów. A mimo to okazało się, że mam jeszcze co tam odkryć. Ale potrzebowałam do tego człowieka. Spojrzałam na Pleniewo oczami „lokalsa”. Zapuściłam się w inne rewiry. Pośród zieleni znalazłam ceglaną konstrukcję – oczywiście to był mój ulubiony moment wyprawy <3 Zobaczyłam też nabrzeże Górek Zachodnich z miejsca, które widziałam, podczas ich zwiedzania w zeszłym roku. To było fajne uczucie.



5. PAN Biblioteka Gdańska.
Nie zabrakło też odkrycia w samym Śródmieściu. Po raz pierwszy miałam okazję być wewnątrz Biblioteki Gdańskiej. Zobaczyłam wystawy w nowym oraz starym budynku. W tym roku Biblioteka zorganizowała całą gamę wydarzeń i postanowiłam wziąć udział w grze miejskiej, opowiadającej historię jej kolekcji oraz fundatorów. Opowiadałam o tym w filmie, o tutaj: <BG PAN>


A co Wy odkryliście tego lata? 🙂
