Długie Ogrody – czy było zielono? ;)

Z czym kojarzą się Wam ogrody? Z zielenią i wielobarwnymi kwiatami? Z wiosną lub latem? Tego dnia, chociaż dzień wcześniej było naprawdę zimno, pogoda dopisała. To był Dzień Kobiet, 2015 roku. Wraz z koleżanką wybrałyśmy się na spacer i nawet zaczepił nas pewien jegomość, składając nam życzenia 😉

Takich interakcji było tego dnia więcej. W okolicy przystanku tramwajowego Głęboka minęli nas rozbawieni młodzieńcy w aucie. Pytali o drogę do portu, choć nie doprecyzowali o który im chodziło, a wręcz odpowiedzieli, że zupełnie im to obojętne. Most był akurat remontowany i zamknięty dla ruchu samochodowego, ale oni i tak zrobili po swojemu i wjechali w ślepy zaułek z luzackim „My nie damy rady?” No nie dali 😉

My tymczasem spacerowałyśmy po mniej lub bardziej znanych mi zakamarkach, bo chociaż dłuższy czas mieszkałam na Przeróbce, jakoś nie było mi po drodze odbić w głąb Długich Ogrodów, poza kilkoma wyjątkami. Chodziłam też do kościoła przy ulicy Głębokiej, a przecież całkiem niedaleko mogłabym obejrzeć także kościół Św. Barbary. Podczas tej wycieczki widziałam go po raz pierwszy z bliska. Szczególnie miłe dla oka są witraże, a wieża prezentuje się już z daleka.

Na naszej trasie znalazłam też kilka obiektów, które były dla mnie intrygujące, choć dla większości ludzi stanowiłyby po prostu ruiny. Jeden z budynków stał przy samej linii tramwajowej, niemal naprzeciw miejsca, gdzie spotkałyśmy wyluzowanych chłopaków. Jeszcze ciekawsze były fragmenty murów kawałek za kościołem Św. Barbary. Przypominały mi fundamenty.

Duże wrażenie zrobił też na mnie zaniedbany nieco budynek z ogromnymi krętymi schodami. Wyglądał na opuszczony, zaryzykowałam więc zapozowanie u ich szczytu. Dało mi to niemało radości.

Tymczasem poza budynkami oczy cieszyły także widoki bliższe natury w okolicy ulicy Na Stępce. Nawet moja towarzyszka rozbudziła wówczas w sobie chęć uwiecznienia ich i poprosiła o pożyczenie aparatu. Woda uspokaja, zieleń podobno też. Lekko szumiący wiatr kołysał źdźbła traw… Nic dziwnego, że ujawniły się w nas nieco artystyczne dusze.

O artystach w dzielnicy Długie Ogrody na pewno można, a wręcz trzeba wspomnieć w kontekście Akademii Muzycznej. W tym rejonie miałam okazję spacerować częściej i chyba nie zdarzyło się, bym nie słyszała wówczas ćwiczeń któregoś z adeptów 🙂 Tym razem był to przyszły trębacz.

Owocem artystycznego kunsztu jest dla mnie również Dom pod Murzynkiem. Nie wiem dlaczego, ale jego wygląd kojarzy mi się z kryminałami Agathy Christie i wykwintnością brytyjskich wnętrz, tak jak je widzimy na filmach.

Opisując dzielnicę Długie Ogrody, warto pewnie dopowiedzieć parę słów o biegnącej tu ulicy tej samej nazwy. Rzeczywiście jest całkiem długa, a chociaż podczas naszej wycieczki tej zieleni czy rozkwitu zbyt wiele nie zarejestrowałyśmy, na koniec pojawiło się parę barwnych akcentów i nimi również chciałabym się z Wami podzielić.

A już następnym razem zmienimy nieco klimat 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *