Dzielnicą o zoologicznej nazwie, której odwiedzenie Wam zapowiadałam, jest oczywiście Niedźwiednik. Zdaję sobie sprawę, że podziały administracyjne funkcjonujące w sieci są niejednorodne, więc spieszę z wyjaśnieniem, iż korzystałam z mapy, którą znajdziecie tutaj i opisując swój projekt, będę się trzymała właśnie tych nazw.

Wraz z kolegą dojechaliśmy autobusem na pętlę końcową. Widząc na mapce dwie pętle, staraliśmy się dojść, która z nich jest tą właściwą. Pytaliśmy nawet pewną panią pod jej własnym blokiem, ale jakoś się na naszej mapie nie odnalazła. Za to nam udało się odnaleźć, chociaż dzielnicę zdominowały trzy ulice (Niedźwiednik, Góralska i Leśna Góra), wzbogacone kilkoma mniejszymi.

Pamiętam, że jednym z moich pierwszych spostrzeżeń były kolorowe place zabaw, na których brakowało jednak huśtawek. To znaczy, były zaczepy na huśtawki, ale nie było na czym się pobujać. Dopiero później znaleźliśmy plac z huśtawką w całości. Niczym dziecko zachwyciłam się także rzeźbą niedźwiedzicy z młodym. Doceniałam, że zaakcentowano tu taki symbol, nawiązujący do nazwy dzielnicy. Podobnie znaleziona później szkoła miała w swoim logo niedźwiadki.


Dotarliśmy też do ciekawego punktu widokowego z kolorowymi ławeczkami i miejscem na ognisko. Bardzo mi się tu podobało. Równie dobre wrażenie zrobiły na mnie barwne graffiti, chociażby takie z Lucky Luke’iem. Chociaż nie pamiętam absolutnie niczego o tym bohaterze, jego wizerunek utrwalił się w mojej głowie w konsekwencji czytania w dzieciństwie różnorakich komiksów. Ciekawym akcentem były też dla mnie schody przy ulicy Niedźwiednik, których końca nie było widać, stojąc u ich podstaw. Nazwałam je „schodami do nieba” 😉 Spacer ulicą Leśna Góra pozwolił nam dotrzeć na przystanek autobusowy w okolicy ulicy Potokowej.

Niedźwiednik to nie tylko bloki, ale i domy. To dzielnica mająca swój odrębny klimat, a jednocześnie będąca naprawdę blisko tętniącego życiem Wrzeszcza. Pomimo chaotycznych zawijasów ulic, czułam się zupełnie spokojna i odprężona. Po ponad czterech godzinach zwiedzania nie byłam zmęczona, ale łaknęłam więcej! <3
Dlatego mam Wam jeszcze sporo do pokazania. Następnym razem widzimy się na Żabiance! 😉
