Zwiedzałam miasta bardzo szczegółowo, zaczynając od Gdańska w 2014 roku, a kończąc na Małym Trójmieście Kaszubskim w 2017 roku. Spacerowałam kolejnymi uliczkami, aż wreszcie powiedziałam sobie dość! Trzeba coś zmienić!

Z jednej strony zwiedzanie miast jest fajne, bo można obejrzeć zabytki, ciekawe zabudowania, pomniki czy graffiti, zobaczyć, jak mieszkają ludzie, wreszcie nacieszyć się miejską zielenią. Dlatego nie zrezygnowałam z nich zupełnie i postanowiłam pozwiedzać co nieco na Pomorzu.

Ale zaczęłam też czuć, że są momenty, gdy miasto mnie tłamsi, gdy łaknę ciszy, odpoczynku, najlepiej na łonie natury… Pojawiło się we mnie poczucie, że w pędzie życia gubię swój własny rytm. Postanowiłam go odnaleźć, nawet jeśli miałaby to być ledwie odskocznia. I tak we mnie, biolożce, zrodziła się chęć odwiedzenia Parków Narodowych. Polskich, bo uważam, że nasz kraj jest naprawdę piękny i różnorodny.

Chociaż kilka z nich miałam już okazję odwiedzić i poznać mniej lub bardziej dokładnie, wyzerowałam liczniki. Znalazłam listę Parków wraz z datą założenia i postanowiłam odwiedzać je chronologicznie. Na ten moment mam za sobą 5 z 23 aktualnie istniejących, ale z tego co mi wiadomo, będą kolejne 🙂

Dziś uważam, że to był naprawdę strzał w dziesiątkę <3 Odwiedzając każdy z Parków Narodowych, mam możliwość wsłuchania się w siebie i odzyskania naturalnego rytmu. Nie odbiegam jednak zupełnie od poprzednich idei, bo zawsze zwiedzam okoliczne miasteczka i obowiązkowo zaglądam do muzeów przyrodniczych każdego z Parków, zbierając też naklejki z ich logo 🙂 Przywożę też przebogaty materiał zdjęciowy i piśmienny – już nie mogę się doczekać, by się nim z Wami podzielić!

Jeśli chcesz wiedzieć więcej o moich projektach, koniecznie zajrzyj tutaj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *